Taka Ryba Match Cup II

TakaRyba Match Cup II – jedyne takie zawody w sezonie


W pierwszą niedzielę października na Zalewie Zemborzyckim odbyły się zawody wędkarskie, gdzie ich uczestnicy rywalizowali wyłącznie za pomocą tzw. odległościówek. Łowienie „matchem” nosi miano najtrudniejszej metody spławikowej, przez wielu omijaną bądź też trenowaną jako ostatnia metoda w spławikowym wachlarzu zawodnika.

 

W porównaniu do roku poprzedniego mieliśmy wzrost liczby uczestników, co na pewno cieszy, ale też i gości z sąsiednich okręgów – zamojskiego i chełmskiego. Można więc po cichu powiedzieć, że zawody te są małymi odległościowymi Mistrzostwami województwa lubelskiego. Jest wielce prawdopodobne, że w roku kolejnym liczba startujących przekroczy próg 30 osób, a na liście startowej nie zabraknie już żadnego ze słynnych „odległościowców”.

Ponownie w zawodach TakaRyba Match Cup okazało się, że o każdą rybę będzie bardzo trudno


 

Zawodnicy zostali podzieleni na 3 sektory po 8 zawodników. Można powiedzieć, że tego dnia pogoda dopisała, bo wiele osób już podczas przygotowań do zawodów została w samej koszulce (jak się okazało później okazało, następnego dnia nadszedł niż i całkowita zmiana pogody).  Trenujący wcześniej zawodnicy wspominali jednak, że z braniami ryb z dnia na dzień jest coraz gorzej. Niestety, po raz drugi z rzędu obawy te się spełniły, a przez chimeryczne żerowanie zawodnicy nie mogli pokazać pełni swoich umiejętności. Co więcej, można by rzec, że złowione ryby wcale nie były wypracowane, a zawodnicy mieli mętlik w głowie jeśli chodzi o jakieś sensowne wnioski wyciągnięte po zawodach.

Kilka „opcji wyboru” Rafała Kowalczyka

W sektorze A zdecydowanie zwycięża Przemysław Niećko, który łowi około 15 ryb dające mu 2 735 punktów. Za jego plecami trwa pasjonująca walka o drugie miejsce, a lepszym okazuje się Kamil Filipek – 1 33o pkt. Trzecie miejsce w sektorze dla Marcina Altera, który nieznacznie przekracza 1 kilogram.

W sektorze B najlepiej w trudnych warunkach wypada Jacek Kuna, który zresztą już nie po raz pierwszy pokazuje, że bardzo pewnie i mocno czuje się łowiąc w taki sposób. Jego wynik 2 940 pkt jak się później okazało był najwyższym wynikiem dnia i tym samym zostaje on zwycięzcą całych zawodów. Na miejscu drugim plasuje się Grzegorz Miksza (1 345 punktów), a trzeci jest Tomasz Sagan z wynikiem 700 punktów.

Dokładność, precyzja, powtarzalność…

Sektor C od razu po losowaniu został nazwany „sektorem śmierci”. Aż 6 na 8 zawodników spokojnie mogło zwyciężyć sektor, jak nie całe zawody. W tym też sektorze łowił ubiegłoroczny zwycięzca Piotr Odzioba, który tym razem zajął dopiero 6 miejsce w tym mocnym sektorze. Zwyciężył łowiący chyba najdalej z całej stawki zawodników Maciej Woźniak, który swój wynik 1 620 punktów zrobił dopiero w ostatnich 30 minutach trwających 4 godziny zawodów. Drugie miejsce dla Rafała Kowalczyka, który znany jest z tego, że nawet na łowiskach gdzie łowi się rybę krótkimi kijami niemal pod nogami rozkłada odległościówkę (i łowi tak chociaż przez chwilę). Tym razem Rafał zgromadził 1 470 punktów i biorąc pod uwagę zajęte miejsce na pewno odbił sobie niepowodzenie sprzed roku. Na miejscu trzecim z wynikiem nieco ponad 1 kg plasuje się Sławomir Gruszka.

Krótko podsumowując… wszyscy mają nadzieję, że zawody te na stałe wpiszą się w kalendarz imprez wędkarskich, a te wyjątkowe zawody będą znakomitym zwieńczeniem sezonu spławikowego. Biorąc pod uwagę zaangażowanie organizatora (sklep wędkarski TakaRyba) w zawody można mieć nadzieję, że zawody te będą kontynuowane.

 

Z pucharem w ręce Jacek Kuna – nieoficjalny odległościowy mistrz województwa lubelskiego, przynajmniej przez najbliższy rok 😉


 

 

zobacz WYNIKI ZAWODÓW

zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ

 

 

Oto kilka słów zwycięzców sektorów, a tym samym pierwszej trójki zawodów TakaRyba Match Cup II:

 

jacek kuna
Jacek Kuna (1 miejsce  – 2 940pkt)
Witam. Na zawody przygotowałem dwie odległościówki ze spławikami Lorpio Long Distance Pro 10 gr. i Lorpio Long Distance 12 gr. Zestawy przelotowe  tzw.czeskie. Zanęty przygotowałem 1 kg sensas lake i gros gardons, przyciemnione czarnym barwnikiem w proporcji 70 do 30. Glina to 1 opakowanie gliny wiążącej, 1 opakowanie gliny argili brązowej i 1 kg ziemi bełchatowskiej. Do tego 0,5 kg jokersa, na haczyk ochotka i pinka. Zanęty użyłem ok. 0,8 kg, co jak się okazało i tak było za dużo. O ile w sobotę na treningu jeszcze ryby żerowały dość dobrze, to podczas zawodów był już dramat. Towar podałem procą na ok. 30 metr w ilości trzydziestu kul z czego 1/3 była doklejona bentonitem. Przypony 25 cm z haczykami tubertini bronzato serie 18 rozmiar 18. Złowiłem 12 ryb (8 leszczy i 4 płotki) o wadze 2,940 kg, z czego przez ostatnią godzinę nie złowiłem nic. Pozdrawiam.
 
 
przemek niećko
Przemysław Niećko (2 miejsce  – 2 735pkt)
Zeszłoroczne zawody miło wspominam, byłem na nich 2 w sektorze, a ogólnie 4 lub piąty. Zawody typu „match” są specyficzne i bez treningu jest ciężko, choć  ja zawsze bardzo lubiłem łowić na matcha – sprawia mi dużo przyjemności. Losowanie poszło mi tak sobie, ale byłem zadowolony. Było blisko z gratami, a po rozłożeniu stanowiska, sprzętu i wygruntowaniu zmierzałem łowić ok. 30metrów od brzegu. Wędki jakiej użyłem to Yuki 2mil 4,5m do 20gr. – tegoroczna nagroda z zawodów. Bardzo przyzwoita wędka, jak za te pieniądze jest dość sztywna i lekka.  Spławik jaki używałem to Milo tzw. „gwizdek” o gramaturze 12gr wygruntowany do ponad pół antenki.  Śruciny w większości miałem skupione i jedną sygnalizacyjną w odległości 20cm przy przyponie.   Całość obciążenia to 2gr. Przypon był z żyłki 0,10mm o długości 25cm,  haczyk drennan fine match 16,18. Po wygruntowaniu miałem ok. 3m wody. Od samego rana był zauważalny uciąg. Mimo flauty jako glinę miałem wiążącą i argille dość mocno dowilżone.  Zanęta to kilogram golda dzień wcześniej namoczonego. Towar to połówka joka, 50siątka ochotki na haka i 150ml martwej pinki. Całość podzieliłem – do jednej części dałem niedużo, czyli  zanęty minimalnie i garstkę joka, zaś druga część to jeden do jednego zanęta z gliną i pinką martwą. Po nęceniu nie było kolorowo. Pojedyncze brania i przez pierwszą godzinę tylko 3 ryby. Wtedy zacząłem częściej donęcać, a po upływie kolejnej godziny pojawił się pierwszy większy leszcz na 350pkt. Po tej rybie pokazały się następne i nawet większe łowiłem na 2 lub 4 ochotki. Brania były bardzo delikatne, wszystkie wystawiane na 2 lub 3cm. Trzeba było być bardzo skupionym przez cały czas. Niektóre ciąłem w ciemno i to z dobrym skutkiem.P o kolejnych rybach już wiedziałem, że w końcu są w łowisku – postanowiłem zastosować tzw. mixa, czyli dużo zanęty, joka i pinki martwej plus słodzik i dużo bentonitu. Takimi właśnie kulami donęcalem seriami po 4 sztuki. Ryby pokazywały się od razu i właśnie to było kluczowe moim zdaniem – donęcanie takim mixem jak już były,aby je zatrzymać i to się mi  udało. Ryby nie były małe, największy miał około 500 pkt. Wszystkich ryb miałem około 15 sztuk, co mogę wiecęj powiedzieć… Oby więcej takich imprez, może ktoś inny zorganizuje bliźniacze zawody np. na rozpoczęcie sezonu? Koniec marca, początek kwietnia, a te październikowe są super pomysłem na koniec sezonu.
 
 
maciek woźniak
Maciej Woźniak (3 miejsce  – 1 620pkt)
Zamierzałem zanęcić dwa miejsca, pierwsze bliższe na około 25 metrów od brzegu, gdzie spodziewałem się płotek i mniejszych leszczyków. Drugi punkt to około 47-49 metr, gdzie liczyłem już wyłącznie na leszcze. Po zawodach okazało się, że to właśnie dalsza odległość dała mi wszystkie ryby.  Stosowałem spławiki Lorpio Long Distans 12gr (bliżej) oraz 16gr (dalej). Żyłka główna o średnicy 0,14mm, a przypon 0,10mm o długości 50cm (dalej) i 25cm (bliżej). W związku z dość dużym dryfem spławika w punkcie „leszczowym” kilka skupionych śrucin o wadze 1grama umieściłem tuż za krętlikiem, natomiast 30 cm wyżej były kolejne skupione śruciny również o wadze 1grama. Na zestawie „płotkowym” pojedyncze śruciny były rozłożone równomiernie. W związku ze słabym żerowaniem ryb i tym samym bardzo słabą sygnalizacją brań postanowiłem nie kłaść żaden ze śrucin na dnie. Polepszało to nieco sygnalizację brań, jednak w ogóle nie spowalniało dryfu spławika, który co 2-4 minuty spływał z pola nęcenia i należało cały zestaw zarzucić od nowa. Użyłem średnio ciężkiej gliny, na którą składały się: 2 części tzw. „double leam”, 2 części ziemi torfowej oraz 1 część argille. Dodać należy, że wszelkie gliny pozyskuję sam. Kule ulepiłem w 3 konsystencjach, regulując je wodą i bentonitem. Zanęta jaką użyłem to GP i Leszcz Milewskiego w stosunku 1:1, nie więcej niż 75dag w postaci suchej. Robactwo to gazeta jokersa, 350ml kastera (połowa została) i parzona pinka. Rozmiar haczyka nr18 model drennan carbon match, na który przeważnie zakładałem 3 ochotki podpierane pojedynczą pinką bądź grubym białym. Dodatkowo do nęcenia bliższego punktu dodałem do mieszanki ciemny barwnik (dalszy punkt pozostał w naturalnym kolorze), nie stosowałem żadnych innych dodatków. Donęcałem 5-6 kulkami średnio co 30 minut samą gliną z jokersem, rzadziej ciętym gnojakiem. Cały swój wynik zbudowałem pod koniec zawodów, gdzie przez 30 minut złowiłem ryby za 1 620pkt, łowiąc około 2-3 metrów dalej niż punkt nęcenia. Całe zawody oceniam bardzo pozytywnie i za rok bardzo będę chciał wystartować ponownie, tym bardziej, że Zalew Zemborzycki jest ciekawym, technicznym łowiskiem.

 

 


sklep internetowy takaryba.com
Internetowy sklep wędkarski takaryba.com

TakaRyba to nie tylko wędkarski sklep stacjonarny, ale i również internetowy. Zapraszam do przejrzenia „wirtualnych” sklepowych półek, na pewno znajdziecie coś dla siebie.

idź do sklepu