Cześć,w końcu mam chwilę by usiąść i napisać parę słów o minionym wyjezdzie, do jeszcze rybnej krainy jaką bez wątpienia jest północna Szwecja.
Na samą myśl o tamtych wodach,pejzażach człowiekowi robiło się gorąco,wszystko o czym czytaliśmy,o czym opowiadał Kamil,który był tam trzykrotnie, miało się urzeczywistnić. Z Polski wyjeżdżamy wcześnie rano,tak nam się przynajmniej wydawało

,niemal całą trasę pokonujemy planowo,od Elbląga niestety niespodzianka w postaci wielokilometrowego korka i stres,czy zdążymy być w Gdańsku na czas,jakimś cudem udaje się.

Uploaded with
ImageShack.usPrzemek dzwoni do ukochanej... :),wypływamy z Gdańska.
Podróż promem trwała 19godzin,zdarzyły się nawet pląsy na parkiecie promowego najt-klubu 8),po których poszliśmy spać,zmęczeni trwającą już dość długo podróżą.
Szwecja przywitała nas słoneczną pogodą,Nyneshamn do którego dopłyneliśmy,to jedna wielka skała z porozrzucanymi dookoła małymi wysepkami,surowymi ale bardzo malowniczymi.

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usOd promu mamy jeszcze prawie 1200 km do celu,kawał drogi jednak jazda tam bardzo różni się od tej po Polsce,jest dużo łatwiej i przyjemniej

.Niemal od samego początku mijamy masę jezior,mniejszych,większych, rzeki przyprawiające swym widokiem o szybsze bicie serca,raj dla takich zapaleńców jak my.Na miejsce dojeżdżamy o świcie,Snessuden wita nas chłodem,a wraz z nim witają nas dwa renifery, znienacka wybiegające z lasu;będą nam one towarzyszyć do końca wyprawy... .Kładziemy się spać,choć każdemu iskrzą oczy,do najbliższego jeziora mamy kilka minut drogi

.
Pierwszy wypad i obławiamy spore jezioro,na które jedziemy dwadzieścia parę kilometrów,łowimy pierwsze garbuski.

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usKolejne dni i eksplorujemy okolicę,pewnego dnia przejeżdżając szutrówką przez las,(zresztą szutrówki i las to 99%tego,co otaczało nas przez te trzy tygodnie :D)mijamy niewielką,ale przepiękną rzekę.Takiej zgodności dawno nie widziałem,kilka spojrzeń i w krótkim czasie nasze przynęty przecinają jej bystrza.Wyobraznia rysuje w naszych głowach potężne potokowce,półmetrowe kardynały i Bóg wie co jeszcze.Okazało się,że w Kvarnanie,bo taką nosi nazwę,jest sporo szczupaków i lipienii,które waliły bez kompleksów w obrotówki nr2-3,najlepiej z czerwonym chwostem.Kamil trafia pięknego kardynała.

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usNie możemy się nacieszyć okolicą,mamy "problemy",bardziej dylematy,gdzie jechać czy pójść i jaki gatunek łowić,możliwości było naprawdę sporo. W między czasie uruchamiamy kuchnię polową,coś czasem trzeba przecież zjeść.

Uploaded with
ImageShack.usKvarnan dał Kamilowi solidnego szczupaka,ponad osiem dych,ja doławiam mniejszego,są w świetnej kondycji,ale na lipieniowej diecie kto by nie był :).

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usJednym z kilku "życzeń" związanych z pobytem w Szwecji było złowienie okonia powyżej czterech dych.Wiele osób myśli,że tam jest to banalnie proste,owszem,na pewno garbusów jest tam bardzo dużo,ale i tam mają one swoje humory.Połowiliśmy jednak pasiaków całkiem sporo,wiele ryb przekraczało 30-35cm.Do dziś tęsknię za pewnym jeziorkiem,położonym w miejscowości o wdzięcznej nazwie Pieski
:),zresztą to łowisko,gdzie Kamil kilka lat wcześniej łowił już grube okonie.
Jedną rzecz miały owe okonie wspólną,najlepiej brały na gumy powyżej 10cm i obrotówki piątki.Największy pasiasty miał 43cm.

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usW międzyczasie zrobiliśmy sobie wycieczkę nad wodospad w Storforsen,posiadający największy spadek spośród występujących w Europie.Jest potężny i kiedy staliśmy na drewnianym pomoście kilka metrów od kipieli,czuć było potęgę żywiołu.

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usRzeczony wodospad znajduje się na rzece Pitea.Będąc tam nie bylibyśmy sobą,gdybyśmy w niej nie połowili :).Wykupujemy licencje i jedziemy na wskazany przez przemiłą panią,sprzedającą nam dokumenty,odcinek rzeki.
Pitea wyglądała imponująco ale i groznie,jej szalony nurt w miejscu w krórym rozpoczęliśmy wędkowanie utrudniał poprawne prowadzenie przynęt.Łowimy kilka małych potokowców i postanawiamy znalezć nieco spokojniejszy jej fragment.

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usOd razu zaczynają się brania,łowimy lipienie które znowu najlepiej reagują na spore obrotówki,co chwilę u kogoś wędka pulsuje,słyszymy tylko "siedzi" i oglądamy dynamiczny hol,szwedzkie ryby mają naprawdę dużo siły.
W miejscu gdzie na dnie rzeki leżą powalone drzewa,na obrotówkę siada mi duża ryba,kocioł na wodzie i wyjący hamulec,stojąc po pas w szybkim nurcie mam nadzieję na wielkiego potokowca.Niestety okazał się nim szczupak ponad osiemdziesiąt centymetrów,płytko zagryzł i dał się w końcu wyholować.Mimo tego,że nie połowiliśmy większych łososiowatych wracaliśmy na kemping nasyceni widokami i smakiem przygody na dużej,dzikiej rzece.
Całkiem blisko nas było pewne jezioro,w którym żyją piękne szczupaki,Kamil właśnie z niego ma swoją szwedzką życiówkę,ja zresztą też.Któregoś dnia wraz z Przemkiem wyruszyliśmy po metrówkę :D.
Przemek w końcu trafia słusznego esoksa;wszystkie stamtąd łowione miały niesamowity,miedziany odcień.

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usTo tutaj jakieś bydle odcina mi 40cm przypon.W tym przypadku zadziałało przysłowiowe "Do trzech razy sztuka" :),kilka dni pózniej wielka ryba w tym samym miejscu robi wir i delikatnie stuka w przynętę,nie zapinając się,jestem zrezygnowany.Po kilku dniach robię trzecie podejście.Podchodzę do miejscówy z szybkim biciem serca,nie wiedząc,że
najbliższe piętnaście minut będzie małym szwedzkim "Big Game".Pierwszy rzut na skraj grążeli i otwartej wody,kałatnięcie i kołowrotek oddaje plecionkę.Włażę do wody i próbuję opanować emocje,szczupak robi kilka porządnych kotłów i daje się podebrać za kark,szybkie mierzenie i 87zaliczone.Robię kilka fotek z samowyzwalacza,kilka minut na ochłonięcie.Przechodzę trzy metry w prawą stronę,podobny rzut,na skraju zielska potężny wir połączony z odjazdem na otwartą wodę i świeca po której niemal siadam,daję rybie spokojnie metr długości.Kilkanaście potężnych odjazdów i wyrzucam szczupala na brzeg,wydaję z siebie bliżej nieokreślone okrzyki,próbuję złapać dech,robię foty,to życiówka której niewiele zabrakło do metra

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us 
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usPowyżej kilka fotek okolicy,wszędzie bezkres lasów i wtopionych w nie jezior,rzek i rzeczułek.Cisza i spokój przede wszystkim;siedząc na górze można było pomyśleć o sprawach które zostały gdzieś daleko.
Poniżej zdjęcie Rudolfa,bo tak pozwoliłem sobie nazwać renifera,który codziennie przechadzał się blisko naszego "obozu",ciekawe zwierzęta,takie skrzyżowanie kozy z jeleniem
:)

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usByły też jeziora typowo pstrągowe,kilka razy próbowaliśmy dobrać się do oczkujących potokowców,czasem się to udawało:

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usDni mijały zdecydowanie zbyt szybko,codziennie poznawaliśmy nowe miejsca;mieliśmy kilka jezior nad które wracaliśmy częściej.Większość z nich była naprawdę rybna,szczupaków średniej wielkości złowiliśmy naprawdę dużo,w Polsce nierealne,ponadto ryby zachowują się zupełnie inaczej.Wiele szczupaków stało tam przy samym brzegu,kiedy niemal nadepnąłeś jegomościa,ten odsuwał się kawałek,po czym walił wściekle w podaną gumę,okonie zresztą czyniły podobnie.

Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.usNadszedł czas powrotu,trzy tygodnie to sporo i każdy z nas już tęsknił za Polską,za Kimś,za czymś.Wyłowiliśmy się do bólu i choć nie udało się zrealizować wyjazdu na łososie to i tak myślę,że każdy z nas przeżył coś niesamowitego,mam nadzieję,że kiedyś tam wrócimy.
Takim niebem żegnała nas północna Szwecja:

Uploaded with
ImageShack.usDo zobaczenia kiedyś... :).
P.s.Kamil dziękówa :wink:
Jeszcze małe sprostowanie,zazwyczaj włóczyliśmy się w systemach dwójkowych :),najczęściej wędkowałem z Kamilem i nie mam niestety więcej fotek Przemka czy Pawła.Jeśli Kamil takie posiadasz,dorzuć cosik,hej.